poniedziałek, 10 listopada 2014

"Nie zostawiaj mnie, proszę nie zostawiaj..."

Miałam przyjemność uczestniczyć wczoraj w honorowej projekcji filmu" Miasto 44 w moim rodzimym mieście. Czekałam na ten film od dawna, ale jak to zwykle bywa, nie miałam z kim na niego iść. Ale doczekałam się tego, że film przyjechał do mnie :)

Film Jana Komasy cieszył się mega popularnością jeszcze zanim odbyła się premiera i moim zdaniem jak najbardziej na to zasługuje. Pełen jest wzruszających, ale i mocnych i trudnych do zrozumienia scen i nie dziwię się, że jest on dopuszczalny od 16 lat. Do obejrzenia go trzeba dojrzeć.
Nie będę pisać o czym on dokładnie jest, bo każdy szczegół jest tu ważny a seans trwał 2 godziny.
Opowiem tylko o scenie, która poruszyła mnie najbardziej. Otóż gdy główny bohater- Stefan wybiera się do powstania, chce niespostrzeżenie wyjść z domu, w czym przeszkadza mu jego młodszy brat. Jaś, który chociaż z pozoru mało rozumie, wie co się dzieje, zresztą jak cała Warszawa. Krzyczy przez łzy do brata : "Nie zostawiaj mnie, proszę nie zostawiaj..." . Stefan nie zważając na łkającego brata i tak wychodzi walczyć za swoją ojczyznę, ale obiecuje wrócić za parę dni. I faktycznie wrócił, ale było już za późno. Na ulicy właśnie odbywa się masowe rozstrzeliwanie cywili, w tym Jasia i jego matki. Stefan w osłupieniu patrzy jak kulkę dostaje najpierw jego brat, a później matka. Nie potrafił się pozbierać po tym wydarzeniu przez dobre kilkanaście dni.
Sceny te uważam za najpiękniejsze, ale zarazem za najsmutniejsze z dwóch powodu. Ukazują po prostu jak ważna była rodzina w okresie wojennym, oraz jak łato było ją stracić. Pokazuje jeszcze jeden, ten wielokrotnie podkreślany fakt, mianowicie według wszystkich powstanie miało potrwać góra 3 dni. Nikt nie przewidział jednak jakich poświęceń w ludziach i emocjach będzie wymagał ten zryw.
Nie ukrywam, że filmy wojenne są zaraz po siatkówce moim zamiłowaniem. Nie lubię ich jednak, ani ze względu na sceny batalistyczne, ani na efekty specjalne( chociaż one też są godne podziwu). Uwielbiam takie kino, ponieważ ukazują one realia, z jakimi przyszło się zmierzyć niejako bohaterom tamtych czasów. Rozłąka z rodziną, często ich śmierć, warunki nie do wytrzymania, głód, cierpienie. Jednak znalazło się paręnaście osób, które to wszystko potrafiły znieść i dziś są ci ludzie dumnie prezentowani na wielorakich uroczystościach związanych z niepodległością naszego państwa.
 Nikomu nie było łatwo, ale chwała tym, którzy to wytrzymali i dziś możemy mówić o nich BOHATERZY NARODOWI

----------------------------------------------
Kasia Sawczuk- Tchnienie Wolności

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz